Aparaty
Hover Air X1 Pro i Pro Max - to nie zwykłe drony, to latające action camy
To jasny standard w zaskakująco niskiej cenie. Gdzie jest haczyk? Sprawdzamy, jakie możliwości kryje nowa stałka systemu Nikon Z.
Nikkor Z 35 mm f/1.4 to praktycznie bliźniacza konstrukcja z modelem 50/1.4. Oba obiektywy mają takie same wymiary i niemal identyczną wagę. Są tak samo poręczne, a także wykonane równie solidnie i uszczelnione. Okazuje się jednak, że Nikkor Z 35 mm f/1.4 jest bardziej podatny na odblaski, nie jest wolny od aberracji chromatycznej i bardzo mocno winietuje na w pełni otwartej przysłonie. Ale na tym jego wady się kończą.
Choć nie specjalnie wysoka, ostrość przy f/1.4 jest w pełni akceptowalna i pozwala na efektowne fotografowanie z wykorzystaniem małej głębi ostrości i atrakcyjnego efektu bokeh. Gdy potrzebna jest większa szczegółowość, już od f/2.8 możemy liczyć na superostyre zdjęcia w całym kadrze.
Pod względem rozdzielczości, cały zakres przysłon jest więc w pełni użyteczny. Na akceptowalnym poziomie jest też dystorsja - choć, swoją drogą, i tak programowo redukowana praktycznie do zera.
Nikkor Z 35 mm f/1.4 z założenia nie miał być obiektywem najlepszym. Ideą Nikona było zaprojektowanie modelu o jak najkorzystniejszym stosunku ceny do jakości. I to udało się mu bezdyskusyjnie. Zarówno Nikkor Z 35 mm f/1.4, jak i Nikkor Z 50 mm f/1.4 to dowód, że dziś dobra optyka systemowa wcale nie musi być droga.