Zamiast rozbudowywać klasyczny warsztat narzędzi, twórcy Luminara starają się uprościć proces edycji, wychodząc od efektu, który chcemy uzyskać, lub nastroju, który chcemy zbudować. Znaczną część pracy oddają przy tym algorytmom sztucznej inteligencji. Najnowsza wersja aplikacji integruje dotychczasowe aplikacje w jedną platformę i dodaje kolejne oparte na AI funkcje.
Luminar przestał być też edytorem wyłącznie desktopowym. Aplikacja mobilna oferuje już większość kluczowych funkcjonalności, a dosłownie kilka dni temu ruszyła też wersja przeglądarkowa (Luminar on Web). Dzięki temu możemy rozpocząć edycję jeszcze w podróży na telefonie, kontynuować ją na hotelowym komputerze, by dokończyć na skalibrowanym monitorze po powrocie do domu.
Ważnym atutem Luminara ma być w końcu elastyczna polityka cenowa. Stosunkowo niedrogo możemy kupić aplikację i korzystać z niej bez ograniczenia czasowego (jednorazowa opłata). Obecnie sprzedawane licencje obejmują już wszystkie nowości jesiennej aktualizacji, jednak taki plan nie gwarantuje darmowych aktualizacji w przyszłości. To zapewnia program Luminar Prime z roczną opłatą 69 dol.
I nie tylko to, bo Prime to również dostęp do biblioteki ponad 3600 materiałów kreatywnych (presetów teł itd.), najbardziej zaawansowanych narzędzi AI (jak GenErase, GenSwap, GenExpand), kursów warsztatowych czy Spaces, czyli platformy do dzielenia się efektami swojej pracy.
To też pewnie najlepszy moment w roku by wykupić dostęp w atrakcyjnej cenie. Widzimy, że na stronie już wystartowała np. oferta Black Friday.
Co nowego w Luminar
Zintegrowany Luminar, już bez dodatka Neo w nazwie, zyskał nowy wygląd, ale przede wszystkim pojawiło się sporo nowych „inteligentnych” funkcji, udoskonalono też niektóre znane już z poprzednich wersji. Znacznie rozbudowano np. narzędzia do retuszu portretów, co ma związek z ogłoszonym niedawno końcem projektu Aperty.
Wiele funkcji tego wyspecjalizowanego edytora odnajdziemy teraz w takich narzędziach jak Twarz AI (m.in. rozjaśnianie i wyszczuplanie twarzy, podkreślanie koloru oczu itd.), Skóra AI (usuwanie niedoskonałości, wygładzanie zmarszczek i eliminowanie błyszczących obszarów) czy Bokeh AI (lepsze oddanie nieostrości).
Jesienna aktualizacja dodaje też narzędzia Głębokość światła (pozwala symulować kierunkowe oświetlenie), Atmosfera AI (tworzy przestrzenną, trójwymiarową mgłę, która uwzględnia głębię sceny), Inteligentne kompozycje (analizuje temat i proponuje nawet kilkanaście alternatywnych kompozycji), Asystent AI (słucha uwag i proponuje poprawki) czy zupełnie nowy moduł ułatwiający przygotowanie zdjęć do druku. Jeszcze w listopadzie mają zadebiutować udoskonalone maski.
Zacznijmy jednak od początku...
(Nieco) inne podejście do edycji
Na pierwszy rzut oka Luminar nie różni się dziś znacząco od aplikacji edycyjnych, które już znamy. Po ubiegłorocznych i tegorocznych zmianach Skylum uporządkował przestrzeń roboczą, łącząc obszary katalogu i edycji. Po prawej stronie znajdziemy panele presetów, narzędzi i historii zastosowanych korekt, a dolny katalog można schować, aby zyskać więcej przestrzeni roboczej. Interfejs jest przejrzysty i intuicyjny i, co ważne dla wielu użytkowników, dostępny również po polsku.
Biblioteka nie jest przesadnie rozbudowana, ale ma większość niezbędnych funkcjonalności. Zdjęcia możemy "flagować", "gwiazdkować" i "serduszkować". Możemy je też filtrować na wiele sposobów: poprzez datę, format, rozmiar i model aparatu, ale nawet czułość, użyty czas migawki lub przysłonę. Możemy budować prostą strukturę katalogów a inteligentna wyszukiwarka szybko namierzy np. wszystkie zdjęcia z psem lub samochodem.
Brakuje nadal możliwości dodawania własnych słów kluczowych. Fotograf przyrodniczy może chcieć oznaczać zdjęcia gatunkami ptaków, miejscem wykonania zdjęcia czy konkretnymi zachowaniami (inteligentna wyszukiwarka rozpozna na zdjęciu ptaka, ale niekoniecznie jego gatunek).
Smart Compositions AI
Wybieramy jedno ze zdjęć w katalogu i przechodzimy do edycji. Domyślnie rozwija nam się panel narzędzi. Pracę z obrazem najlepiej zacząć od określenia kadru. Przycinanie zdjęcia to coś, z czym często mamy problem, dlatego tu z pomocą ma nam przyjść nowe narzędzie Inteligentne kompozycje rozpoznaje elementy zawarte w kadrze, określa relacje między nimi i stara się stworzyć mocny kadr w oparciu o klasyczne reguły. Z jakim skutkiem?
Na ogół bardzo dobrym, stosując akademickie zasady trójpodziału, trójkątów czy spiralę Fibonacciego. Wariantów do wyboru otrzymujemy zazwyczaj conajmniej kilka, w tym również naprawdę śmiałe, ciasne cięcia, na które sam rzadko się decyduję. Dla początkujących fotoamatorów może to być i pomocne i pouczające.
Zdarza się jednak, że analiza nie uwzględnia istotnych dla nas elementy kadru, jak ten krajobraz morski, na którym zupełnie pominięty został jacht. Aplikacja nie zna naszych intencji, więc skupiła się na krajobrazie. Także warto pamiętać, że AI to nie wyrocznia - warto kadrować po swojemu, a gdy mamy wątpliwości, sprawdzić, co zrobiłby w tej sytuacji Luminar.
Usuwanie AI
W kolejnej zakładce „Niezbędne” znajdziemy toolbar Opracowanie i klasyczny zestaw suwaków korekcji ekspozycji, ale jeszcze zanim zajmiemy się jasnością i kolorem, sprawdźmy, czy uda nam się usunąć rozpraszające elementy z kadru.
Efekty zależą od stopnia skomplikowania sceny i faktury. Na dużych powiększeniach czasem zauważymy pozostawione artefakty, wówczas warto spróbować raz jeszcze, albo skorzystać z bardziej zaawansowanego narzędzia Wymazywanie generatywne (GenErase).
Podstawowe usuwanie obiektów opiera się na analizie i odtwarzaniu tekstur z sąsiednich fragmentów zdjęcia. Działa szybko i dobrze sprawdza się przy usuwaniu drobnych niedoskonałości, czy np. kabli (które może wykrywać samodzielnie), natomiast kiepsko radzi sobie z grubszymi tematami. Flagowe narzędzie Luminara, GenErase idzie znacznie dalej.
Wykorzystuje generatywną AI do tworzenia nowej zawartości uwzględniającej szerszy kontekst fotografii. Świetnie nadaje się do skomplikowanych scen i większych obiektów, jak ten słup na środku naszego zdjęcia, który zniknął bez śladu. To narzędzie wymaga jednak połączenia z internetem a edycja trwa zwyczajnie dłużej. Po pierwszym roku konieczne będzie także odnowienia dostępu w ramach Luminar Prime.
Na tej samej zasadzie działają także GenSwap i GenExpand. Pierwsze pozwala zaznaczyć fragment zdjęcia i zastąpić go nową zawartością opisaną tekstowo (tu zamieniliśmy zardzewiałego gruchota na nowiutkie Ferrari), drugie służy do generatywnego rozszerzania obrazu poza jego pierwotne granice (by jak tu pokazać cały dom).
Udoskonalenia AI
Jeśli chcemy szybko i globalnie poprawić niedoświetlonego RAW-a sięgamy po Auto-dopasowanie. To automatyczna korekta oparta na równoważeniu punktu bieli i czerni, ale trzeba przyznać, że całkiem subtelnie i przyjemnie balansuje scenę - nie przesadza z rozjaśnianiem cieni i gaszeniem świateł, co często widzimy np. w Adobe Lightroom.
By podkręcić skorygowane wstępnie zdjęcie warto wypróbować narzędzie Udoskonalenia AI. To jedno z podstawowych narzędzi Luminara, które za pomocą dwóch suwaków ma automatyzować kilkanaście korekt obrazu jednocześnie.
Akcent AI reguluje ekspozycję, kontrast, cienie, światła, nasycenie i szczegółowość, a Korektor nieba AI selektywnie poprawia wygląd nieba, automatycznie oddzielając je od pozostałych elementów kadru.
Najnowsza aktualizacja ma przynosić udoskonalone algorytmy, z lepszą ochroną jasnych partii obrazu, bardziej naturalną kolorystyką i fakturą skóry. Ma też minimalizować powstawanie jasnych obwódek na kontrastowych krawędziach. Producent chwali się, że nawet przy korekcie na poziomie 100% rezultaty będą naturalne. Wszystko zależy od zdjęcia oraz indywidualnych preferencji, ale jak dla mnie, powyżej 50% barwy stają się już zbyt wysycone.
Krajobraz AI
Osobne sekcje Portret, Kreatywne czy Krajobraz grupują narzędzia skupione wokół konkretnych zagadnień tematycznych. To bardzo pomocne zwłaszcza dla amatorów, którzy zamiast selektywnej kalibracji odcienia niebieskiego mogą po prostu użyć suwaka Popraw wodę, a zamiast kół gradingu dla jasnych tonów otrzymują magiczny suwak Złota godzina. Za pomocą zaledwie kilku ruchów faktycznie jesteśmy w stanie szybko wydobyć nieco więcej z naszego zdjęcia.
Niebo AI
Oczywiście można pójść też dalej. A nawet znacznie dalej, podmieniając np. zupełnie niebo na zdjęciu. Nasze niebo nie jest wcale nudne, ale zobaczmy, co zaproponuje nam aplikacja. AI od razu podpowiada kilka wariantów. Wybieram pierwszy z brzegu i prawdę mówiąc, jestem zadziwiony. Scena wygląda bardzo naturalnie, a obszar nieba jest naprawdę dobrze wymaskowany. Na granicy horyzontu nie znajdziemy artefaktów czy obwódek zdradzających edycję.
Dodatkowo możemy wpływać na ułożenie chmur przesuwając dowolnie podłożone tło w kilku płaszczyznach. Dzięki temu lepiej dopasujemy je do konkretnego ujęcia i nie będzie ono wyglądać za każdym razem identycznie.
Wybieram trudniejszą scenę. Rozłożyste gałęzie również nie stanowią problemu. Maska jest w zasadzie perfekcyjna. A gdy wydawało mi się, że przyłapałem aplikację na niedokładności w wieczornej scenie z mostem (poprzerywane liny), okazało się, że tego typu błędy naprawdę skutecznie eliminujemy suwakami Ulepszania maski.
Podmiana nieba to nie jest coś, co zainteresuje każdego, ale trzeba przyznać, że realizowana jest naprawdę dobrze. Stosowana z wyczuciem może czasem uratować nudne zdjęcie. Dla tych dla których granica między fotografią a sztuką AI jest już płynna producent przygotował całą masę dodatkowych - dopracowanych (lub zupełnie odjechanych) nieb do podmiany. Tym razem już płatnych, lub dostępnych wyłącznie dla użytkowników usługi Prime.
Pozostając w temacie krajobrazu, trzeba powiedzieć o jeszcze jednej ważnej nowości. To ulepszona funkcja Atmosfera AI, która ma pozwalać na tworzenie bardziej wiarygodnej mgły, z uwzględnieniem głębi sceny. Do tej pory wyglądała ona jak zwykła warstwa nałożona płasko na zdjęcie, teraz, dzięki analizie sceny przez AI, ma być bardziej trójwymiarowa. Do wyboru mamy kilka wariantów zamglenia i jego siłę. W panelu narzędzia wyświetlana jest mapa głębi sceny, która pozwala umiejscowić mgliste obłoki w odpowiednim miejscu.
Stworzenie realistycznego efektu to kwestia właściwego dopasowania wszystkich parametrów. To zdjęcie wykonałem w mocnym popołudniowym słońcu, więc by zasymulować wczesny ranek, obniżyłem nieco kontrast i stworzyłem duplikat warstwy, na którym nałożyłem kolejną mgłę, tym razem pokrywającą całą scenę. Obniżyłem krycie górnej warstwy, by delikatna mgiełka przykrywała wciąż zbyt wyraziste obszary na pierwszym planie.
Głębia światła
Jedną z ciekawszych funkcji wprowadzonych w ostatnim roku jest Głębia światła (Light Depth), która zastąpiła wcześniejsze Relight AI. Narzędzie pozwala modyfikować rozkład jasności na zdjęciu, co przyda zwłaszcza w przypadku zdjęć z płaskim światłem. Algorytm analizuje przestrzenny układ sceny i tworzy mapę głębi, co pozwala również rozjaśniać lub przyciemniać bliższe i dalsze plany.
Możemy też ocieplać i ochładzać selektywne plany, dodawać wirtualne źródła światła i regulowanie jego położenie, wielkość i miękkość. Przypomina to poniekąd technikę dodge and burn, ale bez konieczności ręcznego maskowania.
Jest to z pewnością przydatne, ale dość trudne narzędzie, które wymaga wyczucia i praktyki, by nauczyć się w której scenie sprawdzi się a w której nie. Chodzi o to, że nie zawsze prawidłowo uwzględnia geometrię sceny i faktyczny kierunek oświetlenia. Jeśli przesadzimy efekt będzie wyglądać nienaturalnie.
Portret z AI
W ostatnich miesiącach Skylum mocno rozwinął i usprawnił też narzędzia dla fanów fotografii portretowej. W kwietniowej aktualizacji rozbudowano przede wszystkim funkcję Skóra AI, która automatycznie rozpoznaje skórę i pozwala wygładzać jej fakturę, usuwać niedoskonałości oraz ograniczać błyszczące niekorzystnie miejsca.
Nowa jest przede wszystkim możliwość niezależnego kontrolowania intensywności poszczególnych korekt, w tym usuwania wyprysków i przebarwień, które wcześniej można było jedynie włączyć lub wyłączyć.
Z kolei Twarz AI zyskała narzędzie do redukowania cieni pod oczami. Nadal mamy tu też możliwość rozjaśniania twarzy i korygowania jej proporcji (zwężania), selektywnego podkreślania oczu, ust i brwi czy wybielania zębów. Wszystko to bez ręcznego zaznaczania poszczególnych obszarów. Dla osób bez doświadczenia w retuszu będzie to naprawdę pomocne.
Trzecie narzędzie w tej sekcji to Bokeh AI. Luminar wykorzystuje sztuczną inteligencję do automatycznego wyodrębnienia głównego tematu zdjęcia, a następnie tworzy szacunkową mapę głębi sceny. Na jej podstawie symuluje rozmycie optyczne, różnicując jego intensywność w zależności od odległości poszczególnych planów. Funkcja działa dobrze ale nie perfekcyjnie. Separowanie pojedynczych włosków nie jest idealne.
Jak deklaruje Skylum, przebudowany algorytm nie ogranicza się już do rozpoznawania ludzkich sylwetek. Potrafi oddzielić od tła także zwierzęta, rośliny i przedmioty, wykorzystując wieloetapową analizę głębi sceny.
Dzięki temu narzędzie może znaleźć zastosowanie nie tylko w portrecie, ale również w fotografii produktowej czy przyrodniczej. Poprawiono ponadto sposób zmiękczania krawędzi masek (Mask Feather), co ma ograniczać widoczne granice między obszarami poddanymi różnym korektom.
Na koniec zostawiłem jeszcze jedną funkcję i kto wie czy nie najważniejszą, bo moim zdaniem pokazuje ona kierunek, w którym w najbliższym czasie będą zmierzać wszystkie edytory. Chodzi oczywiście o asystenta AI, który bez względu na tryb pracy czeka w pogotowiu w prawym dolnym rogu naszego interfejsu.
Asystent analizuje zdjęcie, uwzględnia dotychczasowe korekty i sam dobiera narzędzia, które pozwolą osiągnąć wskazany efekt. Możemy wejść z nim w rodzaj dialogu, tak jakby był to internetowy komunikator, a po drugiej stronie siedział retuszer, który czeka na nasze sugestie.
I choć nie jest to zupełna nowość na rynku (podobne rozwiązania nieśmiało wprowadza już też konkurencja), Luminar jest tu z pewnością w awangardzie. Udoskonalony model pozwala edytować zdjęcia, posługując się potocznym językiem polskim. Zamiast szukać odpowiednich narzędzi i zastanawiać się, jakich ustawień użyć, możemy po prostu napisać na jakim efekcie nam zależy. Bazując na naprawdę rozbudowanych możliwościach aplikacji jest już w stanie robić to naprawdę dobrze.
Tędy droga
Funkcji unikalnych i wartych uwagi jest oczywiście znacznie więcej. Luminar ma bardzo rozbudowaną bibliotekę gotowych presetów, obsługę warstw i masek, zaawansowaną kontrolę koloru (Color Harmony), i jeszcze więcej sprytnych narzędzi jak Superostrość czy Struktura AI. A także nowe narzędzia przygotowania zdjęć do druku, z profilami ICC i soft proofingiem.
Prawdę mówiąc bogactwo możliwości nieco mnie zaskoczyło.
Przesiadka na Luminara to nie jest jednak proste doświadczenie, zwłaszcza dla kogoś, kto przez lata swój workflow rozwijał w oparciu o inne aplikacje. Pamięć mięśniowa i utrwalone schematy edycji robią swoje. Gdy nie działają dobrze znane skróty klawiaturowe a narzędzia dają inną niż oczekiwane odpowiedzi naturalnie pojawia się frustracja - musimy nauczyć się myśleć o procesie edycji zupełnie inaczej. Ale gdy nam się to już uda, szybko zaczynamy doceniać i po prostu lubić tę nieco inną filozofię edycji.
Oczywiście nadal jest tu pole do rozwoju i poprawy. Brakuje np. obsługi profili korekcji wad optycznych (automatyka nie zawsze radzi sobie dobrze), rozbudowanych funkcji biblioteki (np. dodawania własnych słów kluczowych), mniej wyrafinowane niż w profesjonalnych aplikacjach jest też odszumianie. Z drugiej strony edycja "na skróty" działa zaskakująco dobrze oszczędzając nam sporo czasu w przypadku codziennych zdjęć.
Po zaledwie dwóch tygodniach testów trudno o kategoryczne oceny, ale muszę przyznać, że nowy Luminar przerósł moje oczekiwania. Raczej nie zastąpi jeszcze topowych edytorów w pracy komercyjnej, ale dla rosnącej grupy twórców i ambitnych amatorów - którym coraz trudniej jest usprawiedliwić rosnące koszty comiesięcznych subskrypcji - jest to naprawdę ciekawa alternatywa.