Another Love Story. Karla Hiraldo Voleau i jej rozstanie jako projekt fotograficzny

Kiedy Karla Hiraldo Voleau odkryła, że jej partner ma drugą kobietę, zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał - odtworzyła cały ich związek na nowo, z aktorem w roli byłego. Rozmawiamy z francusko-dominikańską artystką o projekcie Another Love Story oraz byciu jednocześnie bohaterką, reżyserką i fotografką własnych historii.

Dodaj do źródeł Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

 

Cześć Karla, czy jest coś, co naprawdę Cię ostatnio zaskoczyło?

Głównie zaskakują mnie każdego dnia przerażające rzeczy z wiadomości, więc spróbuję zacząć od czegoś pozytywnego: odkrycia nowego kraju! Byłam właśnie na wakacjach z kilkoma najstarszymi przyjaciółmi, pojechaliśmy razem na Litwę, gdzie mieszka jedna z osób z naszej paczki. W Wilnie jedliśmy gruzińskie jedzenie - kuchnię, której nigdy wcześniej nie próbowałam, a był to jeden z najlepszych posiłków w moim życiu.

Czy jest pytanie, które często zadają Ci odbiorcy, a które Twoim zdaniem kompletnie mija się z sednem?

Kiedyś na jednym z moich wernisaży starszy mężczyzna zapytał mnie: “ale jak mogłaś nie widzieć, że to dupek?" - odnosząc się do prawdziwego mężczyzny, z którym byłam w związku i którego pokazuję w Another Love Story. Jakby wina leżała po mojej stronie, zamiast zająć się tym, o czym ten projekt naprawdę jest. Spotkałam się z takim podejściem kilka razy.

 

W wielu swoich pracach „grałaś" siebie samą jeszcze przed Another Love Story - kiedy po raz pierwszy poczułaś, że chcesz być przed obiektywem, a nie tylko za nim?

Nie chodzi o to, że koniecznie chcę być przed kamerą. To po prostu mój naturalny sposób poruszania tematów bardzo osobistych i subiektywnych. Szczerość jest w mojej pracy najważniejsza, dlatego wykorzystanie własnego ciała i tożsamości staje się naturalnym wyborem, kiedy próbuję dotrzeć do prawdy - jeśli coś takiego w ogóle istnieje.

W tym projekcie jesteś jednocześnie bohaterką, fotografką, reżyserką i aktorką - w której z tych ról czujesz się najbardziej u siebie?

Zdecydowanie w roli reżyserki. To właśnie podczas produkcji tej serii czułam się najbardziej żywa i najbardziej panowałam nad własnym głosem: pisanie, casting, poszukiwanie lokacji - te wszystkie aspekty. 

Myślę, że to pytanie, które wszyscy potajemnie sobie zadają: czy Twój były partner albo „Ona" widzieli ten projekt i czy odezwali się do Ciebie po jego publikacji?

To rzeczywiście najczęściej zadawane pytanie! X powiedział mi, że nie widział wystawy ani nie czytał książki. Cóż, możesz w to wierzyć...

Które zdjęcie najtrudniej było odtworzyć i dlaczego akurat to? Czy podczas rekonstrukcji były sceny, których po prostu nie byłaś w stanie dokończyć?

Nigdy nie mieliśmy problemu z realizacją żadnego ujęcia, bo chemia między mną a Pierre'em Ensergueix, aktorem, pojawiła się od razu. Zaledwie kilka godzin po poznaniu musieliśmy nakręcić kilka intymnych scen - i wszystko poszło gładko, profesjonalnie i z dużą dawką śmiechu. Powroty do miejsc, które miały dla mnie romantyczne znaczenie, też nie były problemem: byłam tam z nowym przyjacielem, skupiona na realizacji zdjęć. 

Czy między Tobą a aktorem na planie nawiązała się jakaś relacja? Jeśli tak, jak sobie z tym radziłaś, skoro grał kogoś, kto Cię skrzywdził? Jak Twoje ciało reagowało na bliskość z kimś, kto fizycznie przypominał Twojego byłego partnera - czy w ogóle dało się to oddzielić od emocji?

Z Pierre'em bardzo się zbliżyliśmy i pozostajemy blisko do dziś. Jest mnóstwo dziwnych i niezwykłych osobistych szczegółów, które łączą go z X i ze mną w sposób niewytłumaczalny. To zdecydowanie los sprawił, że trafił do tego projektu. 

Gdzie kończy się dla Ciebie prawo do opowiadania własnej historii, a zaczyna naruszenie prywatności kogoś innego?

Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się czyjaś inna, prawda? W tym konkretnym projekcie sprawa jest prosta: anonimowość X i „tej drugiej kobiety" musi być chroniona. Kiedy to jest już zapewnione, czuję się w pełni uprawniona, żeby powiedzieć wszystko, co chcę powiedzieć. W końcu opowiadam swoją perspektywę bardzo intymnej historii.

Czy zdarzało się, że ludzie oskarżali ten projekt o bycie formą zemsty? Jak na to odpowiadasz?

To kuszący zarzut, ale nigdy nie usłyszałam go skierowanego wprost do mnie - po prostu dlatego, że to nie jest projekt o zemście. Jeśli ktoś czyta tylko sam tytuł jako clickbaitowy chwyt, może tak pomyśleć - ale gdy tylko wchodzi się w tę historię i w cały proces, taka interpretacja przestaje się bronić.

Czy był taki moment, w którym fotografowanie przestało leczyć, a zaczęło znowu ranić?

Nie, nigdy. Może było to emocjonujące za drugim czy trzecim razem, kiedy pokazywałam to jako wystawę, bo wciąż przetwarzałam rozstanie i mówienie o tym publicznie było na początku trudne do ogarnięcia. Ale gdy tylko uporałam się z tymi realnymi, życiowymi emocjami, mówienie o tym przestało być problemem.

 

Czy myślisz, że po Another Love Story wciąż będziesz w stanie sfotografować swój związek, nie stając się podejrzliwa wobec własnego wizerunku?

Zadałam sobie to samo pytanie i nie będę kłamać: ta historia i ten projekt rzeczywiście wpłynęły na to, jak odnoszę się do mężczyzn i angażuję w związki romantyczne. Rok po tamtym rozstaniu zakochałam się bez pamięci i, ku mojemu zaskoczeniu, wciąż dużo fotografowałam jego i nas razem. Bałam się, że mój nowy partner będzie mnie za to oceniał, ale z radością pamiętam, że powiedział, że wydaje mu się to naturalne, bo to po prostu organiczna część tego, kim jestem.

Dlaczego projekt najpierw przyjął formę wystawy, a nie od razu formę książki? Co daje Ci książka, czego nie daje ściana w galerii?

Właściwie projekt najpierw miał formę wystawy, zrealizowanej dla MEP (Maison Européenne de la Photographie) w Paryżu - to było moje pierwsze instytucjonalne zamówienie muzealne. Później podróżował po czterech kolejnych międzynarodowych muzeach, zanim w 2023 roku stał się książką.

Skoro każda nowa odsłona wystawy choć trochę zmienia sposób opowiadania tej historii - co innego było w wersji warszawskiej, prezentowanej w lecie w IFF w Warszawie?

Przy odsłonie instalacji w Warszawie razem z kuratorką Anne Bourrassé zdecydowałyśmy się pokazać przedmioty i stworzyć specjalną scenografię z meblami, obiektami i ubraniami wyjętymi wprost ze zdjęć, żeby zbudować naprawdę intymną przestrzeń wewnątrz przestrzeni muzealnej. To coś, czego wcześniej nigdy nie robiłam, bo sam projekt był już wystarczająco złożony, z ogromną ilością różnorodnych materiałów. 

Jaką rolę odgrywa w tej pracy tekst? Jak decydujesz, kiedy potrzebne jest słowo, a kiedy obraz powinien mówić sam za siebie?

Tekst zawsze jest kluczowy we wszystkich moich projektach. Często korzystam z odręcznych fragmentów tekstu i cytatów, żeby przypomnieć o obecności artystki czy jak powstawał projekt - to niesie ze sobą warstwę szczerości i prawdy, której zawsze szukam. Tutaj tekst jest kluczowy, bo to on odsłania kłamstwo i oszustwo. To transkrypcja prawdziwej rozmowy, którą odbyłam z tą drugą kobietą, kiedy obie odkryłyśmy, że dzielimy tego samego partnera. Podczas gdy przeglądasz przesadnie czułe, romantyczne selfie i wakacyjne zdjęcia tej młodej zakochanej pary, między kadrami czytasz tę ostrą i brutalną wymianę zdań między dwiema spokojnymi kobietami, która powoli odsłania obrzydliwe kłamstwo. Ten projekt nie działa bez tego tekstu. 

 

Jesteś francusko-dominikańską artystką mieszkającą w Szwajcarii - zauważyłaś, że ta praca jest odbierana inaczej w zależności od kraju?

Miałam okazję pokazywać Another Love Story w sześciu różnych krajach i odbiór zawsze był bardzo silny. Kobiety w szczególności podchodzą do mnie i utożsamiają się z tego rodzaju bolesnymi historiami, niestety. Nie zauważyłam właściwie różnic w odbiorze między krajami, choć powinnam zaznaczyć, że jak dotąd pokazywałam ten projekt wyłącznie w kontekstach kultury zachodniej.

Czy jest jakiś projekt poza Another Love Story, o który prawie nikt Cię nie pyta, a który Ty sama uważasz za ważny w swoim dorobku?

Mam nadzieję, że Doble Moral, mój najnowszy projekt o aborcji w Dominikanie, dotrze do ludzi tak, jak zrobiły to Hola Mi Amol i Another Love Story, mimo że jest zupełnie inny, dotyka trudniejszego tematu i jest bardziej polityczny. Ale widzę w nim znaczący krok naprzód dla mnie jako feministki i artystki wizualnej - to jeden z projektów, z których jestem najbardziej dumna. Ukaże się jesienią jako moja trzecia książka fotograficzna, wydana przez Chose Commune! 

A poza Doble Moral, nad czym teraz pracujesz?

Przez ostatnie trzy lata skupiałam się na dwóch długoterminowych projektach: Doble Moral oraz Frammenti (badanie życia włoskiego pokolenia Z w całych Włoszech). Teraz wracam bardziej w stronę pracy autofikcyjnej, emocjonalnej i intymnej: rozwijam swój kolejny projekt, dotyczący amnezji, traumy i pamięci, a poza tym piszę swój pierwszy film krótkometrażowy.

Dziękuję za rozmowę.

© Simone-Sandhal
Karla Hiraldo Voleau
Francusko-dominikańska artystka mieszkająca i pracująca w Szwajcarii. Jej odważne i bezkompromisowe projekty fotograficzno-performatywne prezentowane były na międzynarodowych wystawach i wydarzeniach, m.in. w International Center of Photography w Nowym Jorku, podczas Paris Photo i Art Basel oraz w Maison Européenne de la Photographie (MEP) w Paryżu. Ukończyła fotografię w szwajcarskiej ECAL z najwyższym wyróżnieniem. Jej prace publikowały m.in. The New York Times, Der Greif, British Journal of Photography, Camera Austria, Dazed i T Magazine.

 

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Fotopolis do ulubionych źródeł
Komentarze
Zobacz więcej z tagiem: fotografia artystyczna
Magazyny
Zamów