Konkurs im. Krzysztofa Millera 2021 - oto najlepsze fotoreportaże ostatniego roku

fot. Agnieszka Rodowicz
Do opinii publicznej rzadko docierają świadectwa kobiet, które zmagają się z konsekwencjami przemocy seksualnej w dzieciństwie. Dlatego to im oddaję głos. W projekcie wykorzystuję zdjęcia z ich albumów rodzinnych, fotografie przedmiotów, które do nich należą, ich współczesne portrety, a także fragmenty moich z nimi wywiadów, wypowiedzi specjalistów oraz statystyki. Przesłany projekt jest fragmentem większej całości. Anna: „Mama była szczęśliwa, bo po powrocie do domu stałam się bardzo cicha i spokojna. Wcześniej energia mnie roznosiła”. „Miałam siedem, może osiem lat. Jak przez mgłę pamiętam budynek sanatorium i mężczyznę. Wpatrywał się we mnie na stołówce. Raz dał mi pomarańczę”. „Tego dnia ktoś kazał mi pójść do gabinetu lekarskiego. Ten mężczyzna wszedł przez okno. Kazał mi się rozebrać i położyć na kozetce. Zgwałcił mnie analnie. Bardzo mnie bolało. Wróciłam do sali. Leżałam w łóżeczku i płakałam. Nikt się mną nie zainteresował”. „Powiedziałam kiedyś o sobie jako o wybrakowanym towarze. Czułam się gorsza od innych, brzydsza, mniej fajna, nieważna. Niewarta, żeby ktoś mnie pokochał. Nieumiejąca kochać”. „Seks nigdy nie sprawił mi przyjemności. To była po prostu czynność. Jakbym szatkowała kapustę czy obierała ziemniaki”. „Bardzo chciałam, by ktoś mnie pokochał, ale odpychałam, ze strachu przed bliskością. Właściwie robię to do dziś. Czuję się okaleczona na zawsze”. „Mężczyzna to dla mnie kat”. Z raportu z ogólnopolskiej diagnozy skali i uwarunkowań krzywdzenia dzieci z 2018 r. fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że 20 proc. polskich dzieci miało obciążające doświadczenia seksualne, a 7 proc. doświadczyło wykorzystania seksualnego z kontaktem fizycznym. 7 proc. to blisko pół miliona dzieci. Dane nie opisują skali zjawiska, bo dzieci rzadko ujawniają wykorzystanie. Projekt powstał w ramach programu mentorskiego Sputnik Photos.
Do opinii publicznej rzadko docierają świadectwa kobiet, które zmagają się z konsekwencjami przemocy seksualnej w dzieciństwie. Dlatego to im oddaję głos. W projekcie wykorzystuję zdjęcia z ich albumów rodzinnych, fotografie przedmiotów, które do nich należą, ich współczesne portrety, a także fragmenty moich z nimi wywiadów, wypowiedzi specjalistów oraz statystyki. Przesłany projekt jest fragmentem większej całości. Anna: „Mama była szczęśliwa, bo po powrocie do domu stałam się bardzo cicha i spokojna. Wcześniej energia mnie roznosiła”. „Miałam siedem, może osiem lat. Jak przez mgłę pamiętam budynek sanatorium i mężczyznę. Wpatrywał się we mnie na stołówce. Raz dał mi pomarańczę”. „Tego dnia ktoś kazał mi pójść do gabinetu lekarskiego. Ten mężczyzna wszedł przez okno. Kazał mi się rozebrać i położyć na kozetce. Zgwałcił mnie analnie. Bardzo mnie bolało. Wróciłam do sali. Leżałam w łóżeczku i płakałam. Nikt się mną nie zainteresował”. „Powiedziałam kiedyś o sobie jako o wybrakowanym towarze. Czułam się gorsza od innych, brzydsza, mniej fajna, nieważna. Niewarta, żeby ktoś mnie pokochał. Nieumiejąca kochać”. „Seks nigdy nie sprawił mi przyjemności. To była po prostu czynność. Jakbym szatkowała kapustę czy obierała ziemniaki”. „Bardzo chciałam, by ktoś mnie pokochał, ale odpychałam, ze strachu przed bliskością. Właściwie robię to do dziś. Czuję się okaleczona na zawsze”. „Mężczyzna to dla mnie kat”. Z raportu z ogólnopolskiej diagnozy skali i uwarunkowań krzywdzenia dzieci z 2018 r. fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że 20 proc. polskich dzieci miało obciążające doświadczenia seksualne, a 7 proc. doświadczyło wykorzystania seksualnego z kontaktem fizycznym. 7 proc. to blisko pół miliona dzieci. Dane nie opisują skali zjawiska, bo dzieci rzadko ujawniają wykorzystanie. Projekt powstał w ramach programu mentorskiego Sputnik Photos.